Artykuł

Strefa 51 od zawsze okryta była tajemnicą. Do dzisiaj testuje się tam najnowocześniejsze amerykańskie uzbrojenie, między innymi przeprowadzano próby z bombowcem Stealth. Co ciekawe Amerykańskie Siły Powietrzne potwierdziły jej istnienie dopiero w 1994 roku(!). Na podstawie ujawnionych jakiś czas temu, kontrowersyjnych dowodów, wydaje się jednak, że technologia ta nie jest pochodzenia amerykańskiego czy ziemskiego, lecz... obcego. Od kiedy powstała Strefa 51, obserwowano tam dziwnie wyglądające obiekty latające. Relacje świadków były wyszydzane przez władze, które zaprzeczały, jakoby takie zdarzenia miały kiedykolwiek miejsce. Rząd znalazł się jednak w niezręcznej sytuacji, kiedy jeden z pracowników bazy potwierdził fakty pojawiania się UFO nad Strefą 51, a także poinformował, że Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych korzystały z technicznych osiągnięć kosmitów. Naukowiec Robert Lazar, bo o nim mowa, pracował w bazie przez 5 miesięcy od grudnia 1988 roku, wystąpił z tymi rewelacjami w telewizji w maju 1989 roku. Ujawnił on, iż rząd amerykański przeprowadzał badania na dziewięciu pozaziemskich pojazdach kosmicznych i starał się wykorzystać obcą myśl techniczną. Lazar wystąpił pod pseudonimem Dennis, filmowano go w cieniu, a jego głos został zniekształcony. Wszystkie te środki bezpieczeństwa podjęto z powodu pogróżek, jakie rzekomo otrzymywali on i jego żona. Te zabiegi nie na wiele się jednak zdały, po wywiadzie nie tylko wzrosła ich ilość, ale ktoś ostrzelał samochód Lazara. Aby zapobiec kolejnym wypadkom, w listopadzie Lazar ujawnił się. Tym razem opisał ściśle tajny ośrodek S4, znajdujący się nad jeziorem Papoose na terenie Strefy 51, w którym składowano pozaziemskie pojazdy. Opowiedział też, w jaki sposób został zatrudniony w zespole 22 inżynierów, którzy mięli za zadanie rozpracować sposób działania systemu napędowego statków. Lazar twierdził, że S4 było podziemnym kompleksem, który zajmował całe pasmo górskie. Na początku myślał, że styka się z wysoce zaawansowaną technologią ludzką, ale kiedy znalazł się wewnątrz jednego z pojazdów przekonał się, że jego kształt i wymiary nie wydawały się być stworzone przez człowieka. - Nie było śladu jakichkolwiek złączeń czy spawów, nie było widać żadnych śrub ani nitów - mówił Lazar - wszystko miało miękki i okrągły brzeg, jakby było zrobione z wosku, na chwilę podgrzane, a potem ostudzone. Były tam (wewnątrz pojazdu) iluminatory, łuki i malutkie krzesła wystające niewiele więcej niż 30 cm nad podłogę. Sam mechanizm napędowy był wielkości piłki baseballowej i promieniował polem anty grawitacyjnym przez pustą kolumnę, która przebiegała pionowo przez środek statku. Jego podejrzenia potwierdzała dostępna mu dokumentacja. Zawierała ona zdumiewającą ilość informacji na temat UFO, wśród których znajdowały się zdjęcia sekcji zwłok małych, szarych istot o dużych głowach. Według dokumentów pochodzili oni z systemu gwiezdnego Zeta Reticuli. Lazar napotkał też wzmianki o wypadku z 1979 roku, kiedy to obcy zabili naukowców i funkcjonariuszy ochrony na terenie bazy. Wszystko to sprawiło, że Lazar nie miał już wątpliwości, że pracował nad pozaziemskimi statkami, wytworzonymi przez pozaziemską inteligencję z pozaziemskich materiałów. Lazar nie twierdzi kategorycznie, że na terenie S4 widział przybyszów z kosmosu. Niemniej jednak, to co widział było dziwne. Przechodząc przez pokój, zauważył kątem oka dwóch mężczyzn ubranych w białe laboratoryjne fartuchy spoglądających w dół i rozmawiających z czymś małym z długimi rękami. - Tylko mi mignęli. Naprawdę nie mam pojęcia, co to mogło być. Opisane powyżej opowieści Lazara są nieprawdopodobne. Ale czy był on w stanie wykorzystać stereotypy o UFO, latających talerzach i małych szarych ludzikach dla potrzeb swoich opowieści? Okazuje się że opowiadania Lazara nie są czymś wyjątkowym. Według G. Knappa, dziennikarza, który przeprowadzał wywiad z Lazarem, ponad 12 osób potwierdziło jego wersję. Knapp posiada nagrania wideo z człowiekiem, który kierował kilkoma wielkimi programami wojskowymi w Nellis. Twierdzi on, że władze były w posiadaniu obcych maszyn i samych obcych od lat sześćdziesiątych. Kaseta ta jednak zostanie wyemitowana dopiero po śmierci tego człowieka. Żaden z pozostałych świadków nie chce ujawnić swoich danych obawiając się konsekwencji. Inni dziennikarze, którzy również starali się zająć tematem Strefy 51, napotkali taką samą ścianę strachu. Jeden z byłych inżynierów, który widział obcy pojazd, sam zgodził się na wystąpienie w telewizji. Kiedy zobaczył, że jego dom bez przerwy obserwują mężczyźni w czarnych garniturach, zrezygnował z nagrania. Innemu świadkowi grożono zupełnie otwarcie: - Wiemy, że pani dużo podróżuje, nie chcielibyśmy, żeby panią lub pani rodzinę spotkało coś złego. Przed kamerą Lazar sprawia wrażenie spokojnego i bezpretensjonalnego człowieka. Nie podaje się za eksperta w dziedzinach, na których się nie zna. Co więcej, zawsze mówi to samo, co jest rzadkością wśród fałszywych świadków. Nie jest jednak bez wad. Nie wiadomo, czy rzeczywiście posiada tytuł magistra dwóch prestiżowych uniwersytetów. Poza tym jest bankrutem i został skazany za prowadzenie... domu publicznego(!). Także powody, dla których Lazar ujawnił informacje o Strefie 51, są niezbyt jasne. Mówi, że uczynił to, bo uważał, że ukrywanie takich wiadomości urągało nauce i obywatelom amerykańskim. A jednak jego rysunki przedstawiające obce statki kosmiczne zostały sprzedane w formie modelu, tak jak i prawa autorskie do jego opowieści, na podstawie której powstał film. Ale przecież nie ma nic niewłaściwego w zarabianiu pieniędzy, a podejrzana działalność nie czyni z niego kłamcy. Tak naprawdę jedynym kłamcą, któremu udowodniono winę, jest rząd amerykański. Lazar twierdzi, że w latach 1982 - 1984 brał udział w pracach nad programem Wojen Gwiezdnych w Laboratorium Narodowym w Los Alamos (Nowy Meksyk). Władze stanowczo temu zaprzeczają. Jednakże George Knapp odnalazł nazwisko Lazara na wewnętrznej liście telefonów w Los Alamos. Rząd zaprzeczył także, jakoby Lazar był kiedykolwiek zatrudniony w Strefie 51, mimo że zostało to potwierdzone przez Urząd Skarbowy. Od tego czasu pojawiło się wiele nowych dowodów. W 1995 roku w niemieckiej wytwórni filmowej powstał film wideo zatytułowany Tajemnice czarnego Świata, który zawierał dalsze dowody potwierdzające opowieści Lazara. Film przedstawia wypowiedzi kilku świadków, którzy twierdzą, że coś się dzieje w Strefie 51. Norio Hayakawa z Telewizji Nippon czekał całą noc, by uchwycić cień obiektu wznoszącego się ponad Strefą 51. Zarejestrował promieniujące światło ponad górami i widział, jak ślizgało się ono na niebie. Analiza filmu wykonana przez specjalistyczne komputery potwierdziła wnioski jakie przedstawił Hayakawa - sfilmowany obiekt z pewnością nie był konwencjonalnym samolotem. Wiele innych filmów pokazywało mniej więcej to samo, jasny obiekt, który skakał po niebie z niewiarygodną prędkością, wykonując trudne do wyobrażenia manewry. Jeden z takich obiektów zbliżył się ponoć do ekipy telewizji NBC, a po powrocie stwierdzono u nich poparzenia popromienne. Ktoś inny rzekomo dostał się do środka bazy S4 i sfilmował pokój pełen pojemników, w których przechowywano zwłoki kosmitów. - W Strefie 51 powstało co najmniej osiem tzw. Czarnych Programów - twierdzi Jim Goodall, pisarz zajmujący się tematyką lotnictwa - Są to supertajne przedsięwzięcia rządowe które rocznie pochłaniają około 35 miliardów dolarów, takie jak np. bombowiec Stealth czy bezzałogowe sondy, których prędkość i możliwości manewrowe mogą łatwo zmylić laików. Jak twierdzi Goodall, że to nie wszystko. Mówi o Statkach które są ciche i niewiarygodnie szybkie, tak jak ten, który wyleciał ze Strefy 51 i został później namierzony przez Federalne Centrum Administracji Powietrznej, gdy rozwinął prędkość ponad 16 000 km/godz., prędkość która nie jest osiągalna przy zastosowaniu ziemskiej technologii. Były pracownik Lockheada, zapytany przez Goodalla, powiedział: - Nad pustynią Nevada latają takie rzeczy, o których George Lucas kręcąc Gwiezdne Wojny nawet nie śnił. Natomiast były prezes Zakładów Lockheada Ben Kich, zapytany u to czy UFO istnieje odpowiedział: -Tak, głęboko wierzę w istnienie UFO.